Wprowadzenie Ikony Pani Jasnogórskiej Królowej Bieszczadzkiej Krainy do nowego Kościoła w Woli Michowej
niedziela, 12 września 2010
Wprowadzenie Ikony - Wola Michowa
Wprowadzenie Ikony Pani Jasnogórskiej Królowej Bieszczadzkiej Krainy do nowego Kościoła w Woli Michowej
poniedziałek, 12 kwietnia 2010
XII rajd "WALterowców" - Dołżyca k/Komańczy
Cyfra XII jest magiczną liczbą związaną z różnymi znaczeniami. W przypadku naszej grupy Weteranów Turystyki Górskiej z Jarosławia przemianowanej nieformalnie od 2004 r. w Grupę WALterowców jest liczbą już 12-stego rajdu pieszego w Bieszczady, który corocznie organizuje grupa dawnych przyjaciół:
Antek Kuryło, Wiesio Matrejek, Jacek Hołub
Rajd ten jest kontynuacją uczestniczenia w/w na kolejnych jego edycjach i trasie pieszej z różnych miejscowości Bieszczad do Jabłonek, końcem marca w rocznicę śmierci gen. K. Świerczewskiego ps. Walter. Te masowe na owe czasy zloty, które pamiętamy od 1979 r. jak i wiele wyjazdów w ukochane góry pozwoliły wykształtować nasze charaktery.
Po czasie stagnacji turystycznej tego rajdu i nagannym stosunku do gen. Świerczewskiego postanowiliśmy w 20-stą rocznicę pierwszego pobytu zorganizować podobny rajd bez jakichkolwiek ideologii, zwołując starszy aktyw turystów z Jarosławia i okolic.
uczestnicy rajdu:
- Jacek Hołub
- Wiesław Matrejek
- Antoni Kuryło
- Krzysztof Bałanda
- Janusz Kapera
- Jacek Jabłoński
- Adam Huk
- Wiesław Wojtyna
- Tadeusz Kość
- Jerzy Bałanda
- Marek Wasiuta
- Adam Morycz
- Mariusz Szumiński
- Marek Machoń
- Janusz Krasicki
- Waldemar Babula
- Mariusz Łanowy
- Maciej Machała
- Adam Przewrocki
- Jacek Bis
- Wojciech Gosztyła

więcej zdjęć pod adresem: https://picasaweb.google.com/115012292576758871303/20100412RajdWeteranow?authkey=Gv1sRgCN60hoDCjYTKDw
niedziela, 11 kwietnia 2010
Pomnik na Przełęczy Żebrak
Minuta ciszy przy pomniku 11.04.2010 r.
Historia pomnika usytuowanego na Przełęczy Żebrak w paśmie Wielkiego Działu ma związek z tragedią narodową katastrofy polskiego samolotu wojskowego i śmierci przebywających na pokładzie 96 osób na czele z prezydentem RP Lechem Kaczyńskim. W chwili katastrofy tj. 10 kwietnia 2010 r. o godzinie 8.41 czasu środkowoeuropejskiego pasmem Wielkiego Działu wędrowali turyści górscy z Jarosławia, dwoma grupami tzw. Platerówek (kobiet) prowadzonych przez Krystynę Kuryło i Walterowców (mężczyzn) prowadzonych przez Jacka Hołub przewodnika beskidzkiego i ratownika GOPR Grupy Bieszczadzkiej.
Wieść o tak wielkiej katastrofie niebawem obiegła cały świat. Poruszeni zostali wszyscy, na znak żałoby narodowej flagi ozdobione zostały kirem i opuszczone do połowy masztów.
Każdy kto żyw śledził niusy telewizyjne i radiowe z lotniska Siewierny pod Smoleńskiem. Jak trudno uwierzyć w fakt że w takich chwilach my Polacy potrafimy się łączyć tworząc jedno.
Tak też się i stało tym razem. Już w nocy tej samej doby w zamyśle Wojtka Gosztyły (Kija) i Wojtka Wesołkina przebywającego w pensjonacie Kira w Woli Michowej zrodził się pomysł upamiętnienia tej tragedii właśnie w Bieszczadach. Los padł na odwiedzaną często przez turystów przełęcz Żebrak 816 m.
Platerówki i Walterowcy z Jarosławia nie odmówili udziału w skromnych uroczystościach, które zaplanowane zostały na godzinę 12.00 kolejnego dnia. Zjawili się w oznaczonej porze i godzinie jak i zaproszeni na szybko Teresa i Jerzy Żak z Komańczy……. Przy symbolicznym kamieniu okrytym kirem i napisem zaciągnięto wartę. Ktoś zaintonował …Jeszcze Polska nie zginęła…
Po Bieszczadzie przeszedł Mazurek Dąbrowskiego zaśpiewany przez kilkadziesiąt gardeł jednoczących się turystów. Ze łzami w oczach z sercem pełnym bólu odmówiono słowa należnej modlitwy …wieczne odpoczywanie racz im dać Panie. Zaraz potem zapleciono ręce by w utworzonym wielkim kole odśpiewać pieśń Barkę. Bo cóż było robić innego w takiej chwili. Nawet organizatorzy nie mieli konkretnego scenariusza. Uzgodniono tylko że niebawem powstanie w tym miejscu trwały ślad pamięci o tych którzy odeszli 10 kwietnia 2010 r. do domu Ojca.
Jak zaplanowano tak zrobiono. Honorni Walterowcy zajęli się tym tematem. Granitowy kamień z napisem W hołdzie pamięci ofiar katastrofy pod Smoleńskiem turyści wędrujący pasmem Wielkiego Działu w dniach 10-11 kwietnia 2010 r. wykonał Jerzy Bałanda z Muniny, jego wmurowania dokonali majstrowie Wiesław Matrejek, Krzysztof Bałanda, Jacek Hołub i Wojciech Gosztyła.
Opracował: Jacek Hołub
poniedziałek, 8 marca 2010
piątek, 19 lutego 2010
Pomoc bezdomnemu
źródło "Straż Miejska w Przemyślu" http://smprzemysl.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=399&Itemid=66

W dniu 19.02.2010 Straż Miejska wraz z Pogotowiem Ratunkowym i Bieszczadzką Grupą GOPR udzieliła pomocy 78 letniemu mężczyźnie zamieszkującemu jeden z domków na ogródkach działkowych w rejonie ulic Grochowskiej i Pasteura.
Mieszkaniec ogródków działkowych jest znany Straży Miejskiej od dawna, jednak do tej pory odmawiał opuszczenia domu na działkach i jakiejkolwiek pomocy. Dopiero kilka dni wcześniej zaczął się wahać i w dniu dzisiejszym wyraził zgodę na udzielenie mu pomocy. Z ustaleń jakie poczynili strażnicy wynika że 78 letni mężczyzna od 31.12.1960r. figuruje w bazie danych PESEL jako uznany z zmarłego. Tak więc według prawa nie żyje od niespełna 50 lat, a w związku z tym nie należą mu się żadne świadczenia socjalne, zdrowotne itp. Do tej pory w/w utrzymywał się ze zbiórki puszek metalowych, złomu i wszystkiego z czego mógł zdobyć jakieś pieniądze. Prawdopodobnie gromadził płody rolne z pobliskich działek i tak sobie radził przez wiele lat. Jednak obecna długa i sroga zima oraz podeszły wiek wygrały z chęcią prowadzenia takiego życia. Kilka dni temu zgłosiła się do Straży Miejskiej córka w/w, która chciała by opłacać ojcu schronisko dla bezdomnych.
Mężczyznę przewieziono do Szpitala Wojewódzkiego w Przemyślu.
Szczególne podziękowania dla Jacek Hołub ratownika Bieszczadzkiej Grupy GOPR za transport skuterem śnieżnym sprzętu, ludzi i bezdomnego do oddalonego o ponad kilometr domku działkowego, oraz dla ratowników pogotowia Ratunkowego udzielających bezdomnemu pomocy przedmedycznej.
Mieszkaniec ogródków działkowych jest znany Straży Miejskiej od dawna, jednak do tej pory odmawiał opuszczenia domu na działkach i jakiejkolwiek pomocy. Dopiero kilka dni wcześniej zaczął się wahać i w dniu dzisiejszym wyraził zgodę na udzielenie mu pomocy. Z ustaleń jakie poczynili strażnicy wynika że 78 letni mężczyzna od 31.12.1960r. figuruje w bazie danych PESEL jako uznany z zmarłego. Tak więc według prawa nie żyje od niespełna 50 lat, a w związku z tym nie należą mu się żadne świadczenia socjalne, zdrowotne itp. Do tej pory w/w utrzymywał się ze zbiórki puszek metalowych, złomu i wszystkiego z czego mógł zdobyć jakieś pieniądze. Prawdopodobnie gromadził płody rolne z pobliskich działek i tak sobie radził przez wiele lat. Jednak obecna długa i sroga zima oraz podeszły wiek wygrały z chęcią prowadzenia takiego życia. Kilka dni temu zgłosiła się do Straży Miejskiej córka w/w, która chciała by opłacać ojcu schronisko dla bezdomnych.
Mężczyznę przewieziono do Szpitala Wojewódzkiego w Przemyślu.
Szczególne podziękowania dla Jacek Hołub ratownika Bieszczadzkiej Grupy GOPR za transport skuterem śnieżnym sprzętu, ludzi i bezdomnego do oddalonego o ponad kilometr domku działkowego, oraz dla ratowników pogotowia Ratunkowego udzielających bezdomnemu pomocy przedmedycznej.
Subskrybuj:
Posty (Atom)























